bardzo dla mnie prawdziwe 2. w pewnym stopniu dla mnie prawdziwe 3. w pewnym stopniu dla mnie fałszywe 4.bardzo dla mnie fałszywe 1 Rodzina jest najważniejszą rzeczą w życiu człowieka 2 Nawet jeśli coś złego ma się wydarzyć rzadko odczuwam strach czy zdenerwowanie
Karta graficzna: NVIDIA GeForce RTX 3050 Laptop GPUProcesor: AMD Ryzen 5 5600H with Radeon GraphicsPamięć: 8 GB RAM (użyteczne 7.35 GB RAM)Bieżąca rozdzielcz
překlady v kontextu "PSYCHÓZY" v češtiny - angličtiny. Když nebrala léky, měla by mít příznaky akutní úzkosti, ne psychózy. - If she was off her meds, she should have been exhibiting signs of acute anxiety, not psychosis.
132 Psy Gangnam Style El Baile Del Caballo Dj Kevin 2o12. Descargar Descargar Tono a tu movil ad Escuchar. 132 Psy full musica mp3 descargas - . IPL Best of Pepsi IPL 2013!! :-) MI won by 65 runs..! :-) #MI lovers click LIKE. Imran Khan falls off the lift from a 15 feet height before his rally in Lahore.
Look up the Polish to German translation of ode mnie in the PONS online dictionary. Includes free vocabulary trainer, verb tables and pronunciation function.
Psy Dają Głos, tak prywatnie- ode mnie. WYPIERDALAJ. Wsadź se waść te mundrości głęboko gdzieś. Ty dalej nie rozumiesz, że nie chodzi o Was, a Twoja okejka jest mi zbędna. Absolutnie NIE OBCHODZI mnie co masz do powiedzenia w kwestii, która Cię nie dotyczy i której nie rozumiesz. NIE.
Jeśli tak to książka Lucy Score "To co zostaje w nas na zawsze" będzie dla Was idealna 😉 Jak średnio lubię książki w takim klimacie, to ta mi się podobała. Może mnie nie zachwyciła jak innych, ale czytało się ja bardzo przyjemnie🥰 Knox to samotnik, który lubi swoje spokojne życie.
On an individual level, one of the positive effects of war is that it makes people feel more alive, alert, and awake. In James’ words, it "redeem [s] life from flat degeneration." It supplies
@agata_zagorska @AntyCovid @helium80618520 Niech sobie nisza ludzie co chca ale ode mnie wara. 24 Oct 2021
People named Ode Mnie. Find your friends on Facebook. Log in or sign up for Facebook to connect with friends, family and people you know. Log In. or. Sign Up. Maciej
lxzG.
Kilka słów o mnie Lyrics[Intro: Warunia]Własnie tak, jebać psyRufuz, Małach, elo[Zwrotka 1: Warunia]To jest kilka słów o mnie, kilka życiowych wspomnieńJa wiem, kto jest mym wrogiem, a kto zawsze mi pomożeJeśli jesteś fałszywy, to nie podchodź, broń BożeNa życiowym torze zaliczyłem nieraz glebęGrunt to powstać na nogi, nie być jebanym śmieciemMam rodzinę, przyjaciół, wierzę w to, że dobrze będzieTeraz Warunia CS kilka słów powie od siebieŚciska mnie za serce jak widzę ludzkie tragedieBite niewinne dziecię i psy zmuszają do zeznańCo by się, kurwa, nie działo, ja nigdy nie powiem przestańNie ma taryfy ulgowej, żyjemy między blokamiKilka słów ode mnie, ale wszystko między nami[Zwrotka 2: DDK]To te parę wersów o mnie jak chcesz tak bardzo wiedziećI nie wpierdalaj w coś, o czym pojęcia możesz nie miećBielany, Praga, saga, styl Warszawa urodzonyKilka słów, kilka wersów leci znów z mojej stronyKlony - nie mam nic wspólnego z kseremMiasto, bloki - kto podpuszcza, ten opuszcza terenWrzucaj skoki i zawijaj, zrozum, jesteś zeremChcesz się błyszczeć jak diament, zrozum, nie te czasyRufuz, Małach, Dudek - treść, nie gówno z prasyBo kiedy płoną lasy, ludzie się mijają z prawdąŁamią obietnice, tak to widzę, przyjdzie czas, upadnąCo z tego, że palą, co z tego, że pijąJak tu po prostu tak żyjąMiło mi, że znasz mnie, miło, że oglądaszSzata nie zdobi człowieka, nie oceniaj jak nie poznasz[Zwrotka 3: Narczyk]Serce Ursynowa - znajduje się dzielnica ImielinaWłaśnie tu dla mnie wszystko się zaczynaOd pierwszego wersa rap prosto z sercaDla każdego, kto potwierdza czynem, a nie słowemKilka dobrych wersów, kilka wersów o mniePamiętam, nie zapomnę, tu na tym rejonieOd bliskich usłyszałem niejedną dobrą radęDlatego dziś joint płonie w dobrych ludzi gronieCo nie moje, nie wpierdalam sięMam jedno życie i niejeden celCo by się nie działo, ja milczę, choć wiemJa milczę, choć wiem[Zwrotka 4: Małach]To jest o mnie, kilka słów do spełnienia parę snów z ziomkiemSeta, buch, podzielę na dwóchMelanż znów, czy ruch, który da miTo, czego chcę, to do czego dążę latamiCo o sobie powiedzieć mogę, przemierzam drogęMama mi dała życie, to coś z tym robięTa płyta jest efektem naszej pracyBierz sobie, kurwa, sobie bierz, nie dadzą na tacyJest paru takich, co robi zamieszanieI wolą przystawki, ja wolę główne danieTeksty pisane w domu czy na kolanieNieważne, bo są prawdziwe i tak zostanieDzbanie, wara od moich marzeńNawarzę piwa, to będę musiał wypićNie ma, co się dziwić, fragmenty z życia osób prawdziwychNa żywo, naprawdę, a nie na niby[Zwrotka 5: Rufuz]Stolica 24, wyjazd, gdy afteryI tak dzień w dzień, to co we mnieHWDP na kolędzie, to to na wejścieZawijaj się jak pętlę, szybuje się nieźleZ banderą 360, rap sort, siemaneczko, eloLecimy doskonale przy kozackich wiatrachChoć nie na żaglach, mikrofon, fat cap, jaNiepisany traktat, Ciemna Strefa w miastachNarasta ogólnie dobra jazdaWjeżdża na Twój warsztat kilka słów o mnieDaleko dotrze prawdopobobnie, do zobaczenia wkrótceWidzimy się na froncie[Zwrotka 6: Kafar]Potrójna z Red Bullem i podwójna łychaKafar Dix37 na balu Cię witaZnowu ktoś mnie pyta, kiedy druga płytaNie czekając na odpowiedź, co tam u mnie słychaćI czy mu się dogram, jakie, kurwa, trackiSorry, ale nawet nie kojarzę Twojej twarzyO czym do mnie gadasz, chuj w Twoje tematyNie dbam co dla kogo robisz, możesz zwijać afiszMoje życie jest moje i niech tak już pozostanieOd trzech lat się zmagam z tym bałaganemOd trzech lat próbuję to jakoś poskładaćBo o przeszłości nawet nie chce się gadaćI gdyby nie ona, gdyby nie żonaCiągle bez celu bym tkwił na rejonachCiągle bez celu swe życie marnowałJak wielu dzieciaków, które ulica chowa[Zwrotka 7: Kokot]Jestem człowiekiem, który ma pasjęTo ją i charakter cenię najbardziejDeterminację mam i nie zgaśnieChoć zdarza się zbaczać z drogi doraźniejAch te melanże, słodkie melanżeDziś nie chcą inaczej, patrzę na światFach w moim ręką to jest mój fartMocny fundament, nie domek z kartJak ledwo dyszy pod ostrzałem, fartStrach Ci pokaże ile żesz wartOstatnie zdanie, pozostał mi taktOfficial Vandal, skumaj ten pakt[Zwrotka 8: Mixo]Mixo IFCC wstecz, to CCFIBardziej rekin, niż delfin, pieski zagryzują szczękiBlef, [?], słyszysz tylko dźwięki władzyTakie czasy znowu, że ujrzałem chuja policjant se władzićPierdolę zakazy, 71 to mój azylZ bazy do bazy, z oazy do oazyW bani mam różne fazy, nie potrzeba mi ekstazyChcę dziewczynę, mam adrenalinęA tę drugą jaram ze szlugą, długoLubię jarać, pić i chlać, kurwa maćKocham żyć, melanżować jak mistrz ceremoniTo Official Vandal, Offical Alcoholic
dodane 2010-10-20 16:45 Niedziela, 10 października 2010 rokuPrawdziwy kłamca nigdy się nie przyzna do tego, że jest kłamcą. A jeśli się przyzna, to jest słabym kłamcą. A jeśli jest słabym kłamcą, to może czasem powiedzieć i co z tego? Kto został za mówienie prawdy opluty, ten jest opluwany nadal, a ci, którzy kłamali...Od czasu peerelu nie mieliśmy w Polsce do czynienia z tak zmasowanym kłamstwem, z przywróceniem kłamstwu roli jednej z równorzędnych, jeśli nie podstawowej, strategii pijarowskiej władzy. Ani z takim bezwstydem i nonszalancją w traktowaniu własnego kłamstwa jako czegoś i czego chcecie ode mnie, że wczoraj mówiłem coś wręcz przeciwnego niż dziś? No co wy, dzieci jesteście? Przecież wszyscy wiedzieli. No, może część frajerów ujadających to rzeczywiście spontaniczni idioci, których udało nam się uwarunkować jak psy Pawłowa, ale w końcu na tym polega polityczna skuteczność, nie?"Słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak" - jak to pisał poeta.
W czas wojny przyszedłem na świat. Moja pierwsza podróż odbyła się sowiecką ciężarówką z Mamą, w towarzystwie krasnoarmiejców. Wojna była daleko ode mnie, ale jej skutki były wszechobecne. Bo i domu nie było, Tato, Janusz (mój brat) byli nie wiadomo gdzie. Cały czas był z nami Wojtek, pies, ofiara wojny potrącona przez sowiecki samochód. Doświadczyłem – nieświadom młynów historii – przesiedlenia. Od Lwowa po Śląsk Opolski, gdzie osiadłem do dziś; adresów miałem kilkanaście. Nigdzie nie byłem i nie jestem u siebie. Czy to już ostatni adres? Ni z tego, ni z owego przybyło mi już ponad milion towarzyszy wędrówki ludów. Dlatego ze łzą w oku patrzę na dzieci bez domu, z ojcem nie wiadomo gdzie. Ciepłym spojrzeniem darzę psiaki, których nie zostawiono na głód i samotność, lecz wzięto na wojenną tułaczkę. Takiego jak nasz Wojtek nie widziałem, ale czarnego labradora jak mój Amigo dostrzegłem w Przemyślu. Dbajcie o psy, o koty też – one takie potrzebne, by budować poczucie domu. Jeśli nie slyszysz radia spróbuj inny strumień lub zewnętrzny player Przed trzydziestu gdzieś laty spotkałem w Bawarii dwoje starszych państwa. Pozdrowiłem, odpowiedzieli łamaną polszczyzną. On z rodziny niemiecko-czeskiej z dodatkiem polskiego. Długa historia, na którą tu miejsca nie ma. W każdym razie w czasie drugiej wojny światowej został dla odkupienia swojej „winy” wobec narodu i führera wcielony do wojsk desantowych. Osiemnastoletni komandos. Przeszedł przez Nettuno i desant w Normandii, a przedtem wiele innych miejsc. Przeżył, jak powiada, dzięki szczególnej opiece Anioła Stróża. Mówi o tym przejęty, z dziecięcą wiarą. Mam od niego dwie pamiątki – książkę «Ukradziona młodość» (po niemiecku) oraz taki woskowy krzyż, przy nim wierszowany tekst popularnej, niemieckiej modlitwy: „Und wenn du denkst: es geht nicht mehr, da kommt von irgendwo ein Lichtlein her” (a gdy myślisz, że dalej już iść nie można, wtedy przychodzi skądś małe światełko). Spotykaliśmy się nieraz. Po latach kontakt się urwał – on starszy ode mnie, pewnie odbył swój ostatni desant – do nieba. Któregoś razu przerwał narrację (a lubił opowiadać), popatrzył na mnie badawczo i powiada: „Ksiądz pewnie zastanawia się, ilu ludzi zabiłem…” Zapomniałem języka w gębie, dokończył: „Miałem szczęście, bo byłem spadochroniarzem, jak się walczyło to zawsze wręcz. Wiem więc, że nikogo nie zabiłem, choć zraniłem. Może ksiądz wierzyć albo nie, ale tak było”. Wierzę mu. Ale nie mogę pojąć ani ówczesnych okrutników – było ich bardzo wielu. Ani tych dzisiejszych „maszyn do zabijania”. A zabijają wszystkich – z dziećmi na ulicy, w przedszkolu, w szpitalu. Czy dla nich to tylko błysk na monitorze i słup dymu w oddali? Albo człowiek padający kilka kroków obok. Niekoniecznie uzbrojony, tak często cywil, kobieta, dziecko. Możecie to pojąć? Nie wierzę, że to nie wróci do mordercy. Może w wieczności, ale pewnie już wcześniej, w tym życiu. Jak się ustrzec przed niszczącą przemocą wojny? Nie pytam ani o schrony, ani o ucieczkę, ani o środki bojowe bądź finansowe. Pytam o to, jak ustrzec się przed śmiercią ducha w sobie i otoczeniu. Wrogiem człowieka, wrogiem dobra jest ideologia, strach, głód, terror, samotność – to chyba najtrudniejsze w wojnie. Ideologia, czym jest? Jest celowo konstruowaną kombinacją prawdy i kłamstwa. W różnych proporcjach. I w zachęcającym „opakowaniu” sugerującym, że to wszystko święta prawda. Ideologia serwowana jest z uśmiechem (szatańskim) i nachalnie. Jej narzędziem jest wieloraka propaganda. Zaczyna się od chowu dzieci – jak dorosną, będą miały wdrukowane w umysły i w dusze zaprogramowane ideologiczne filtry i klisze. A te mogą być społeczne, narodowe, religijne. Czasy religijnych wojen w Europie były. Narodowe mamy w tej chwili za miedzą, a i nas w XX wieku dotknęły. Społeczne… Mój Boże! Przecież to cały system komunistyczny za tym stoi i dobrze się ma. Strach, czym jest? Wewnętrznie paraliżującą siłą budzącą się wskutek przemocy. Ideologia – każda – posługuje się narzędziem strachu. Od wieków wymyślano środki i scenariusze, które do dziś budzą przerażenie. Owszem, są nowe narzędzia siania strachu, ale te stare, polegające na zadawaniu okrutnego bólu, na podleniu człowieka, na dotknięciu najbliższych osób wciąż są stosowane. Zadawanie śmierci też, ale ono jest przyznaniem się prześladowcy do przegranej, kończy scenariusz. Zostaje wtedy zemsta na bliskich zamęczonego. Głód, czym jest tłumaczyć nie trzeba. Choć nasze pokolenie, w tej części świata ostatecznego głodu nie doświadczyło. A bywał, i bywa, głód szeroko rozlany po całych połaciach kontynentów. Wojna niszcząc wszystko, unicestwia pożywienie. Bywał, a może i wciąż bywa, głód w lochu śmierci. Ile można wytrzymać? Żeby co? Żeby uwolnili? Przyznali by się do przegranej. Wypuszczenie byłoby drugą przegraną. Aktem łaski może być tylko odebranie życia. Terror – widzimy to teraz w Ukrainie. Bezsensowne burzenie miast razem z ich najwrażliwszą tkanką – szpitalami, szkołami, przedszkolami, z ich krwioobiegiem energetycznym, wodnym, kanalizacyjnym i tak dalej. Niszczyć, aż unicestwi się wolę walki, przetrwania, wolności. Koszty? Wroga to nie obchodzi. On tylko daje do zrozumienia, jaki jest jego cel. Wreszcie – samotność. Każdy z zasygnalizowanych elementów przynosi samotność. Czy to przez izolację, czy przez wywózkę, czy nawet samotność w tłumie równie samotnych ludzi… Do tego wszystkiego warto być przygotowanym. A nie najlepiej rzeczy się mają. Najbardziej upragniony towar dzisiejszego świata to wygoda, spokój, sytość, kupowana radość… Obawiam się, że tego towaru coraz mniej i nawet cena gra coraz mniejszą rolę. Mała Amelka z Kijowa zaśpiewała w schronie piosenkę, ktoś sfilmował. Przyjaciele ewakuowali dziecko, jest w Polsce. Tam nie mogła zostać, bo piosenkę tęskną zaśpiewała.