Synowa, bratowa to jak najbardziej rodzina, to są nowe osoby, które wchodzą do rodziny, choć nie mają powiazania z nią poprzez pokrewieństwo, ale poprzez dzieci stają sie powinowatymi
Godzinę później wyszedł lekarz i powiedział, że urodził się chłopiec z zespołem Downa. Byliśmy zszokowani. Wracając do domu, siedzieliśmy i myśleliśmy co dalej, bo to duża odpowiedzialność. Synowa płakała samotnie na oddziale, a potem ukradkiem napisała zrzeczenie się syna i wróciła do domu bez słowa.
Żadne z naszych spotkań nie zakończyło się bez jej focha albo mojego niezadowolenia. Jakoś nie potrafiłyśmy się dogadać i tyle. A po ślubie synowa w ogóle przestała do nas przychodzić i Piotr odwiedzał nas sam. Właściwie to tak było lepiej – mogliśmy spokojnie o wszystkim porozmawiać i podzielić się nowymi wiadomościami.
Pisze to ja synowa, z teściowa żyję dobrze, ale od początku się nie spoufalałam, dltego nie podrzucam dzieci, nie prosze o żadną pomoc, jak dystans to dystans.Tylko ,ż emoja teściowa
Teraz zależnie od sytuacji każda ze stron sobie coś tam tłumaczy. Teściowa twierdzi, że synowa odciąga dziecię od niej. Synowa, że mamusia jest zazdrosna. Najlepiej byłoby gdyby facet się określił i pozbawił kobiety złudzeń. A może też nie w smak mu te kobiece drapanki, ale boi się narazic którejś ze stron.
Z jej mamą znam się już od lat, ponieważ kiedyś pracowałyśmy razem. Pochodzi ona więc z dobrej rodziny, a sama Gabriela jest także dobrze wychowaną i skromną kobietą. Niestety, potem zauważyłam, że moja synowa jest zbyt opiekuńcza w stosunku do mojego syna. Ona dosłownie nie pozwalała mojemu synowi nawet kiwnąć palcem.
Połowa mojego domu jest bowiem teraz warta 350 tysięcy i synowa nie chce nawet słyszeć o tym, aby miała dostać mniej. Oczywiście, spróbowałam także innego rozwiązania. Dowiedziałam się od prawnika, do którego poszłam po radę, że Daria nie jest w stanie sprzedać połowy mojego domu bez pozwolenia sądu rodzinnego.
Krewni to osoby, które pochodzą od wspólnego przodka. Krewni to np. ojciec, matka, babcia, dziadek, wuj, siostrzenica, stryj, bratanica, kuzyni. Wyróżniamy linie i stopnie pokrewieństwa. Krewnych dzielimy na krewnych w linii prostej oraz w linii bocznej. Krewnymi w linii prostej są osoby, z których jedna pochodzi od drugiej.
mam nadzieję, że dostaniesz dużo prezentów na urodziny. Już dałeś nam wspaniały prezent w dniu, w którym zdecydowałeś się dołączyć do naszej rodziny., Wszystkiego najlepszego dla mojej pięknej synowej. Bardzo cię kochamy i doceniamy. Wszystkiego najlepszego dla wspaniałej pani, która trzyma mojego syna w ryzach.
„POROZRZUCANI. Losy Polaków na przykładzie rodziny Zimnych. Od Galicji do Wołynia" (portug. ESPALHADOS. O destino dos poloneses seguindo o exemplo das família Zimny. Da Galícia para Volinia) powstali, aby ocalić od zapomnienia ludzi mi bliskich, których życie skazało na tułaczkę i niedolę. Ukazałem to na podstawie losów moich
ene4. Latem nareszcie zaczęły się wakacje. Równoczesna nauka i praca były dla mnie bardzo wyczerpujące, miło było w końcu odpocząć. Z okazji mojego ostatniego roku studiów rodzice postanowili podarować mi psa. Pies okazał się bardzo aktywny, więc musiałam z nim spędzać prawie cały swój wolny czas. – Idę wieczorem na spacer z Lolą, może do nas dołączysz? – przy okazji rozmowy przez telefon zaprosiłam koleżankę na spotkanie. – Tak, bardzo chętnie. Będę na was czekała przy fontannie. Powiem tak – okolica, w której mieszkam, nie jest szczególnie spokojna, mieszkają tu specyficzni ludzie. Po drodze tak sobie o tym pomyślałam. Chyba ta myśl przyszła mi do głowy nie bez powodu. Przechodziłam nieopodal placu zabaw i nawet nie zdążyłam zauważyć, kiedy mały chłopczyk podbiegł do mojego psa i dosłownie zaczął go ciągnąć za uszy. Lola aż zaskomlała. – Nie podoba jej się to. Dlaczego tak robisz? – Dziewczyno, masz jakiś problem? – w tym momencie podeszła matka chłopca. Już z wyglądu było widać, że zaraz będzie się awanturować. – Tak, pani syn robi krzywdę mojemu psu! – Ale kim jesteś, żeby podnosić na mnie głos?! W tym momencie Lola zaskomlała jeszcze głośnie, ja przestałam już nad sobą panować: – Ty, mały, natychmiast odejdź od mojego psa! To nie jest zabawka! Mówię ci jeszcze raz, to go boli, będziesz tak dalej robił, to cię ugryzie! – Jak śmiesz grozić mojemu synowi? On nie bije twojego psa! I w ogóle, dlaczego przyprowadziłeś go tam, gdzie mogą być dzieci? – Bo to jest miejsce publiczne. To pani syn sam do nas podszedł. My nawet nie podeszłyśmy do placu zabaw – wtrąciła się moja przyjaciółka. Kobieta już się nie odezwała. Prychnęła niezadowolona, wzięła syna za rękę i sobie poszła, a on zaczął krzyczeć: – Nie, ja chcę tego psa! Mamo! Ja chcę! W tym momencie było mi szczerze żal tego dziecka, bo jego matka kompletnie źle go wychowuje: najpierw pozwala mu robić to, co jest co najmniej niewłaściwe, a potem po cichutku, bez żadnego tłumaczenia odciąga go od takiej sytuacji. W efekcie mamy bierną agresję matki oraz łzy i krzyk chłopca. Najgorsze, że przy takim wychowaniu dziecko nie wie, co mu wolno, a czego nie. A z czasem będzie się tak zachowywać nie tylko w stosunku do zwierząt, do ludzi też.
Przez pół roku wmawiali babci, że jej pięcioletni wnuczek ma złośliwy nowotwór. Na leczenie rzekomo umierającego dziecka wyłudzili od niej prawie 270 tysięcy złotych! Najpierw Jolanta M. ze Stalowej Woli dostała sms od syna Marcina. Informował, że jej wnuczek jest ciężko chory. Diagnoza lekarska nie napawa optymizmem: to nowotwór złośliwy. 29-latek poprosił ją o pieniądze na leczenie, bo Patryk trafił do kliniki nie zastanawiała się ani chwili. Przelała na konto kilka tysięcy ze swoich oszczędności, na leczenie ukochanego wnuczka. Później otrzymywała kolejne sms-y, od syna i synowej. Znowu potrzebne pieniądze dla Patryka. Oni sami nie mieli tyle, bo matka pięciolatka nie Z ustaleń prokuratury wynika, że pieniądze miały być podobno przeznaczone na leczenie dziecka w szpitalach w Polsce, a także we Francji i Szwecji - wyjaśnia sędzia Zygmunt Dudziński, przewodniczący wydziału karnego Sądu Okręgowego w skończyły się oszczędności, babcia zaczęła pożyczać od rodziny, od znajomych. Później zaciągnęła kredyty w banku, aby móc finansować leczenie wnuka. Nie miała bladego pojęcia, że wszystkie te pieniądze jej syn Marcin oraz jego żona Małgorzata "przejadają", głównie robiąc zakupy w centrach handlowych. A Patryk nigdy nie chorował na raka. Jedyny zabiegiem jaki przeszedł w szpitalu, polegał na usunięciu migdałków!Jak ustalono w śledztwie, przez siedem miesięcy wyłudzili od babci na "umierającego wnuczka" ponad 266 tys. zł. Jolanta M. chciała przez ten czas odwiedzić wnuka w szpitalu, ale jego rodzice wymyślali coraz to nowe końcu kobieta nabrała podejrzeń i powiadomiła przesłuchania rodzice Patryka twierdzili, że wcześniej pożyczyli jego babci 200 tysięcy i w ten sposób teraz odbierali dług. Ich słowa nie znalazły jednak potwierdzenia. Oboje usłyszeli zarzuty doprowadzenia osoby do niekorzystnego rozporządzenia własnym mieniem znacznej wartości. Grozi za to do 10 lat więzienia. Ich proces ruszył przedwczoraj przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu.
zapytał(a) o 14:28 Jeżeli żona syna to dla rodziców synowa, to jak nazwać żonę córki? To samo z mężem syna. W angielskim to nie ma różnicy bo jest daughter/son-in-law. Ale jak to jest po polsku? Jest w ogóle takie określenie? Odpowiedzi Lena526 odpowiedział(a) o 14:32 Nwm chyba nie ale nie da się bo w tedy są np, córki żona to jest lesbijka i tamta też musi być lesbijką a gdy jest tak z chłopakami syna mąż to są dwa geje xD jak by co to się trochę znam po wakacjach będę miała XD Marrieth odpowiedział(a) o 14:32 Lena526 odpowiedział(a) o 14:32: Nie jestem lesbijką Lena526 odpowiedział(a) o 14:33: =>,<= Lena526 odpowiedział(a) o 14:33: Odpowiedz na moje pytania ! blocked odpowiedział(a) o 14:34 Nikt nie określa patologii w tym kraju. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Kiedy moja córka wyszła za mąż, przeprowadziła się do domu swojego małżonka. Mój syn zaś (starszy od córki) został wraz z żoną i dwójką dzieci pod dachem naszego(mojego i męża) domu. Synowa pochodzi z bardzo biednej rodziny (w której od wielu lat szerzy się alkoholizm), dlatego "przygarnięcie" jej do nas zapewniło normalne życie jej oraz jej dzieciom. W zamian za pozostanie w naszym domu obiecała naszej córce zakup nowych mebli (czego do dnia dzisiejszego nie zrobiła, ani nie zapłaciła jej też w żaden inny sposób). Od samego początku synowa wywoziła nasze stare meble i sprzęty do swojej rodziny, zastępując je nowymi, jednak nie przeszkadzało nam to, ponieważ jej rodzice żyli (i żyją) naprawdę w skrajnej biedzie. Mieszkaliśmy tak w zgodzie, w szóstkę w jednym domu aż do momentu, kiedy z mężem zorientowaliśmy się, że synowa stopniowo ogranicza nam funkcjonowanie we własnym domu, tłumacząc, że wszelkie urządzenia czy meble są jej własnością i nie mamy prawa ich używać. I tak, od kilku lat jesteśmy gnębieni i psychicznie wykańczani już nie tylko przez synową, ale i naszego syna (oraz wnuczki! – w wieku 16 i 19 lat). Naszym błędem jest co prawda to, że od początku pozwalaliśmy na takie ingerowanie w usprzętowienie domu mimo tego, że dom nie jest jeszcze na nikogo zapisany (ale kto by pomyślał, jak to się skończy?!). Na dzień dzisiejszy synowa remontuje dom i powoli „wyrzuca” nas z niego bez naszej zgody, co więcej, wbrew naszemu wyraźnemu sprzeciwu! Co powinniśmy teraz zrobić, by wrócić do normalnego życia i uwolnić się od psychicznego znęcania nad nami?